Powrót ze słonecznej Gotlandii w tak zimną i deszczową Polską rzeczywistość nie był zbyt przyjemny. Długo porządkowałam zaległe sprawy (sporo ich jeszcze zostało) i załatwiałam te najnowsze i najświeższe, ale nie dało mi to zapomnienia od nieznośnego, chronicznego deszczu, który padał, mżył, kapał, chlipał, lał, spadał, kropił i bębnił. Do wczoraj, kiedy to w końcu powróciło do nas słońce. Dzisiaj również było pięknie i słonecznie, więc nic dziwnego, że wędrując chodnikami i skwerkami na autobus, natknęłam się na sporo uskrzydlonych mrówek.
Gdzieś kiedyś czytałam, niestety nie pamiętam gdzie, że kiedy mrówka się zakocha, wyrastają jej skrzydła. Wylatuje wtedy w powietrze i fruwa na tych skrzydełkach, pełna nadziei. A później kończy swój lot i opada na ziemię tylko po to, żeby odciąć swoje skrzydła i już nigdy więcej nie kochać.
Równocześnie dowiedziałam się ostatnio, że zjawisko latających mrówek, to tak zwana "rójka" czyli "liczne wystąpienie uskrzydlonych owadów dorosłych w celu odbycia lotu godowego". Innymi słowy w ciepłe, letnie dni z mrowisk wychodzą takie właśnie uskrzydlone mrówcze osobniki i wzlatują w powietrze. Po takim locie miłosnym samice odlatują, szukając miejsc na nową mrówczą kolonię, zaś samce - umierają. Smutne.
Czyżby to wszystko znaczyło, że skrzydła wcale nie dają wolności? Mimo tego wciąż powtarza się, że "miłość uskrzydla", że "dodaje skrzydeł". Może te dwie teorie się łączą, a może nie. A może nie mają tak naprawdę najmniejszego znaczenia, bo najważniejszy jest sam lot. I miłość.
![]() |
Kolaż 012 |
Przy okazji zapraszam na nowego bloga mojej dobrej przyjaciółki - słodkiej, ale jednak równej babki. Będzie smacznie i kalorycznie. Bon appetit!
kiedyś, gdy otworzę swoją cukierenkę, zostaniesz moim menegerem :)
OdpowiedzUsuńTy się śmiej, ale ja dokładnie O TYM sobie dzisiaj rano myślałam. Razem założyły kawiarnię i nazwiemy ją "Mary Sue". :D
OdpowiedzUsuńpo pierwsze - dziękuję za mejla;)) wciąż zastanawiam się nad kulturoznawstwem, bo nawet gdybym dalej chciała iść na dziennikarstwo to u nas niestety magisterki takowej nie ma.
OdpowiedzUsuńpo drugie - te twoje kolaże są super! to naprawdę bardzo interesujące hobby. serio.
po trzecie - z tymi mrówkami to nie wiedziałam. znaczy widziałam takie latające, ale że to z powodu miłości to nie wiedziałam...
Zakochane mrówki! Jaki to piękny tytuł :D.
OdpowiedzUsuńAle w świecie zwierząt tak to jest, żeby być przez chwili szczęśliwym trzeba coś poświęcić. Zresztą u ludzi jest podobnie, tylko, że my nie musimy poświęcać życia:)
chyba lepiej mieć te skrzydła chociaż przez chwilę, nawet jeśli się je kiedyś straci, podobno warto
OdpowiedzUsuń