wtorek, 5 marca 2013

wiosna idzie czyli cichy jęk ze świata nie-umarłych

Wbrew pozorom ani nie umarłam, ani nie zapadłam w sen zimowy. Chociaż może trochę szkoda tej hibernacji... Przynajmniej ominęłyby mnie (na razie) pisanie pracy magisterskiej. Tak czy siak, doszłam po prostu do wniosku, że zamiast pisać o rzeczach pesymistycznych lepiej nie pisać wcale i zamiast tego skupiłam się na pracy nad własnym wykształceniem i nad fermentującą irytacją szarugową. Bo głównie w szarudze lutowej dostrzegam głównego winowajcę moich dąsów, fochów i złych humorów. 

Tak jak i wczoraj, dziś znowu wylazło słoneczko i od razu obudziłam się w dobrym nastroju. Poodkręcałam maksymalnie żaluzje i pootwierałam okna. Słucham ptasich awantur przy karmniku i iście wiosennych szczebiotów sikorek na pobliskich klonach. Do domu wpada zimne powietrze o tym dziwnym, charakterystycznym zapachu przywodzącym na myśl wygrzaną przez słońce glebę. Paradoks, bo chodzę z gęsią skórką, cała się trzęsę, ale nie zamierzam się cieplej ubierać - jest mi zimno, ale to zimno wczesno-wiosenne! Można więc trochę pomarznąć. 

Tak czy siak - cieszcie się wiosną i do przeczytania niedługo. 

Kolaż 073


środa, 13 lutego 2013

ekspresowo o poezji, fb i konsternacji

Szybki rzut oka na fejs-bukę (w moim wypadku to naprawdę spojrzenie ekspresowe równe mrugnięciu) i pierwsze co widzę, to wiersz: 

Noc seksualna
Historia oka
Łzy erosa

dla waszych połówek
do wspólnego czytania
o połowę taniej

Oookeeej...
Najwyraźniej znajomy poeta znowu szarżuje. Już przewinęłam niżej, ale mózg się obudził, postukał od wewnętrznej strony czaszki i kazał zawrócić. Wróciłam. Mrugnęłam. Przeczytałam jeszcze raz. Mrugnęłam ponownie.

Konsternacja. 

To nie wiersz tylko ogłoszenie na profilu wydawnictwa Słowo/Obraz Terytoria. 
(Tak w ogóle promocja trwa do 17 lutego, jeśli ktoś byłby zainteresowany...)

wtorek, 12 lutego 2013

"...panda kontratakuje" - niespodziewany epilog

 Niespodziewany nocny SMS:

MRC - "Zuzu, no! Przez Ciebie ogladam teraz pande :P"

ja - "Zabojcze, prawda?"

MRC - "Ba! Teraz probuje zejsc z drzewka (albo sie z nim bawi)"

~~
Pan Da jako cyniczna część mojej osobowości oczywiście o wszystkim wiedział od razu i nie pozostawił tego bez komentarza:

Pan Da - Widzisz? Ta cała MRC zna się na ludziach... to znaczy na pandach i wie co dobre. Może, jeśli mi się będzie chciało, zaproszę ją na kawę?
ja - Wiesz że ona mam męża i dziecko?
Pan Da - ........... fuck.

Alla prossima.