Dwa moje haiku u Eddiego (temat gady i płazy):
auto na łące
podryguje rytmicznie
żaby rechoczą
za cienką ścianą
padalec i ropucha
kłótnia sąsiadów
podryguje rytmicznie
żaby rechoczą
za cienką ścianą
padalec i ropucha
kłótnia sąsiadów
1. wyciągnij rękę i weź pierwszą, leżącą najbliżej Ciebie książkę2. otwórz ją na stronie 343. pierwsze zdanie powie Ci, jaki będzie dla Ciebie nadchodzący rok
![]() |
| Kolaż nr 307 * w książce szukam wróżb na nadchodzący rok - "sosna i bambus" * |
![]() |
| Kolaż 073 |
Noc seksualna
Historia oka
Łzy erosa
dla waszych połówek
do wspólnego czytania
o połowę taniej
![]() |
| Mały screen z moich obserwacji - jedna panda je, druga śpi... Standard. |
Z
spójrz droga wśród drzew
za nami ukryty dom
wejdź i ogrzej się
S
mój stary dom
pierwsze płatki śniegu
spadają w ciszy
Z
ubrana w płaszcz
wychodzę między mrozy
czekam na podróż
S
pusta droga -
w starych koleinach
noworoczny śnieg
Z
szły tędy sarny
wiem – wodę przeskoczyły
ślady na śniegu
S
pierwszy śnieg
wokół paśnika
coraz więcej śladów
Z
zimowe lasy
przepełnione wierszami
ślady na śniegu
S
pierwszy dzień zimy
skrzypienie pod nogami
coraz głośniejsze
Z
śniegowe haiku
skrzypienie pod butami
białej podłogi
S
kulig
przez zaśnieżony las
płonące pochodnie
Z
na Ogrodowej
wieczorny bal chochołów
goreją okna
S
jaka wrzawa -
przez niedomknięte drzwi
pierwsze płatki śniegu
Z
słucham twych kroków
na schodach przed domem – nic
tylko gawrony
S
świeży śnieg
chłopak pyta
o moje imię
Z
wymarzę ciebie
zmarzniętego ze śniegu
wyczaruję cię
S
płatki śniegu
na rozognionej twarzy
przez chwilę
Z
roznamiętnienie
- gorące policzki i
znikający śnieg
S
lodowaty wieczór -
co chwilę trzask
z kominka
Z
kto mnie weźmie za
ręce kiedy cię nie ma?
mróz – marzną dłonie
S
bezsenna noc
księżyc wędruje
moje myśli za nim
Z
popatrz w górę
gdziekolwiek jesteś – nie wiem
czy też widzisz śnieg?
S
biel -
płatki śniegu
z ciszy w ciszę
Z
na pusty ogród
spadają płatki śniegu
cicho szeleszcząc
S
dzika róża
ileż czerwieni
w kryształkach lodu
Z
w zimie czerwień
rozkwita na policzkach
i krwawią głogi
S
nagły trzepot -
z gałęzi na gałąź
śnieżna lawina
Z
gniazdo na krzewie
puste czy śpią krasnale
pod śnieżnym kocem?
S
śpiew bogatki
grudniowe słońce
na kęsie słoniny
Z
marznę więc marzę
o locie na południe
na grzbiecie gęsi
S
podróż w nieznane
nikną ślady
w śnieżnej zawiei
Z
nawroty zimy
ale to już ostatnie
zimno śnieg i mróz
S
zimowy ogród
w pracowni malarza
gasną światła
Z
trawy już rosną
słyszę szemranie- ach nie
to śnieg, nie trawy
![]() |
| świąteczny kolaż 128 zrobiony na zamówienie |
Ja niżej podpisana,w odpowiedzi na nową politykę FB informuję, że wszystkie moje dane personalne, ilustracje, rysunki, artykuły, komiksy, obrazki, fotografie, filmy, teksty, wiersze, itd. są obiektami moich praw autorskich (zgodnie z Konwencją Berneńską).
W celu komercyjnego wykorzystania wszystkich wyżej wymienionych obiektów praw autorskich w każdym konkretnym przypadku wymagana jest moja pisemna zgoda!
- Gdybyśmy potrafili z r o z u m i e ć, jak to się dzieje, to wielka fala wydawałaby się nam czymś zupełnie naturalnym.- Naturalnym! - pisnęła mała, gruba Bufka. - Homek nic nie rozumie! Wszystko jest na opak, wszystko! Przedwczoraj ktoś mi włożył szyszkę do buta, żeby podkreślić, jakie mam duże stopy, wczoraj jakiś Paszczak przechodząc koło mojego okna zaśmiał się dwuznacznie, a dziś znowu to!- Czy cała ta wielka fala jest po to, żeby zirytować Bufkę? - spytało jakieś małe stworzonko (...)- Tego nie powiedziałam - wykrztusiła Bufka przez łzy. - Czy jest ktoś, kto by pomyślał o mnie albo zrobił cokolwiek dla mnie? Nie mówiąc już o dużej fali!- Może po prostu ta szyszka spadła z sosny - podsunął usłużnie Homek. - Jeżeli, oczywiście, była to szyszka sosnowa. Jeśli zaś nie była sosnowa, to musiała być jodłowa. A czy twój but jest wystarczająco duży, żeby pomieścić szyszkę jodłową?- Wiem, że mam duże stopy - mruknęła Bufka z goryczą.- Ja tylko próbuję to jakoś wytłumaczyć - odparł Homek.
- To kwestia odczucia - odpowiedziała Bufka. - Tego się n i e d a wytłumaczyć!
To nie dieta, a zmiana stylu życia! Bo dieta zakłada fazę początkową i fazę końcową i ja zawsze w tej pierwszej fazie początkowej myślałam już o fazie końcowej, że jak to się skończy to się nażrę chrupek! A TO to będzie zmiana bez zakończenia! Łapiesz!? Wieczna faza początkowa bez fazy końcowej! Zuza!!! Ja się przepoczwarzam! Jak motyl! Jak przyjdę w październiku to będę jak palec, jak MOTYL! Jak je***ę skrzydłami to będzie jak podmuch nuklearny! Najpierw zmiotę skórę od mięsa, potem mięso od kości, a potem kości od kości! Będę Pieprzonym Motylem Nuklearnym!
- Jaki login?W sumie nie miałam nawet czasu zaprotestować, ale trudno - stało się. Niespodziewanie zaczęłam używać imienia postaci, z którą poza kolorem noszonych ubrań niewiele mnie łączyło. W końcu przywykłam i przestałam się tym przejmować. Mimo iż nigdy nie zapomniałam o Poetce Wędrownej podczepiłam pod "ideę wrzosowatej" moje zainteresowanie ogólnie pojętymi czarownicami i czarami (od procesów czarownic począwszy, przez folklor i ludowe wyobrażenia, na magii sympatycznej skończywszy). Wszak Trzy Czarownice z "Makbeta" zostały przez Szekspira umieszczone właśnie na wrzosowisku więc miało to swój sens. (No i właśnie: Szekspir... znowu ta poezja...)
- No nie wiem. Myślałam nad ><><><><.
- Nie. To nie. A jak się nazywała ta fioletowa z tego twojego opowiadania, o którym mi niedawno mówiłaś?
- ...Wrzosowata?
- O. I teraz będzie dobrze.
![]() |
| Kolaż 236 |
![]() | |
| Informuję zainteresowanych, że istnieje możliwość zakupienia u mnie powyższego tomiku haiku. |